Praca w Fabricland i do tego sprzątanie od czasu do czasu.
Już nie wliczam całego chaosu związanego ze zmianą miejsca zamieszkania.
Jednak stwierdzam nie próbuję gotować i gotuję, nie jest to nic ambitnego ale ciepłe spaghetti po ciężkim dniu pracy zawsze postawi człowieka na nogi.
Adaś był w niebo wzięty gdyż w sklepie znalazł sobie bardzo ostry sos do spaghetti.
Niestety nie zawsze jest tak kolorowo, chciałam dobrze a wyszło ...
Chciałam zdrowiej i lepiej, kupiłam rybę i warzywa postanowiłam zrobić zapiekankę :)
Jako że znowu nie bardzo był czas na długie gotowanie nie pomyślałam i wrzuciłam warzywa i rybę do brytfanki, posypałam przyprawami i polałam sosikiem. Mając nadzieję że za jakieś 30 min wyciągnę same pyszności z piekarnika.
Niestety warzywa były jeszcze twarde a rybka już się rozlatywała.
Zjedliśmy .... cóż było robić
Kolejnego dnia poirytowana zrobiłam na obiad kanapki....
Jako że na kanapkach cały czas nie pojedziesz 3 dni temu były tradycyjne ziemniaczki ugniecione z masełkiem ( Zjadłam 3 gałki i nikt mnie nie karmił :) Do tego adaś usmażył kotleciki, i korniszony ogórek ze sklepu. Taki obiadek to ja rozumiem :P
Ostatnie 2 dni niestety bez obiadu ale w nagrodę mamy mieszkanie i wiele potrzebnych do niego rzeczy.
Ps ( Był obiad bułka z kurczakiem na ciepło ze sklepu)
Pozdrawiam Domowa Kucharka Pasia



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz