piątek, 30 maja 2014

Dzień relaksu ...

Na wczoraj planowałam dzień wolny. W fabricland miałam wolne, Lidia pojechała do Stanów, natomiast Adasia wyprawiłam rano do pracy.

Myślałam, że z obowiązkami domowymi uporam się w jakieś 3 godzinki a potem wolne i w końcu odpocznę. Ależ byłam głupia.... Zapomniałam ze jak ja coś planuję to zazwyczaj wychodzi inaczej. :)


Rozpoczęłam dzień od zmywania naczyń które zajęło mi z przerwami około 4 godzin : )
Tak to jest jak kilka dni się nie zmywało : P ( Ps nie z lenistwa z braku czasu)

Kolejno przyszedł czas na pranie suszenie oraz składanie do szafy wszystkiego co zdołaliśmy do tej pory nabrudzić.
Hmm dzięki małym trikom życie jest prostsze. Do tej pory aby doprać nasze skarpetki najpierw musiałam namoczyć i przeprać ręcznie. Teraz mam pachnące granulki, dzięki którym moje dłonie odpoczną. Koniec z namaczaniem i praniem ręcznym. 

Po praniu i zmywaniu czas na czyszczenie dwóch pięknych mebli które przyjechały do nas w niedziele. Stwierdziłam, że już nabrały mocy urzędowej i można doprowadzić je do porządku. 


Mebelki stały dość długi czas w garażu i niestety były bardzo zakurzone i brudne. Tak więc najpierw odkurzacz, następnie szmata, na koniec patyczek do uszu aby wyskrobać brud z zakamarków drewnianych. Aby drewniane szuflady nie skrzypiały, w ruch poszło mydło. Taki mały sposób, i znowu życie prostsze.

Kiedy skończyłam przeprawę z meblami, stwierdziłam ze jak już mam odkurzacz na wierzchu to nastąpi wsysanie brudu z podłogi : P


W między czasie zdążyłam zamarynować polędwiczki ( nie kupujemy już szynki, marynuję mięso piekę, póżniej kroimy na kanapki). Nie dość, że wychodzi taniej to jest o wiele zdrowiej a po 3 domowym sposobem robiona szynka nie robi się śliska 1 dzień po kupieniu.


Po drodze tych wszystkich czynności jeszcze pogadałam z mamą na skype ( Pozdrawiam ) Poczytałam wiadomości co tam słychać w Polsce. 

Krążąc między mieszkaniem a pralnią spotkałam Polkę Marię która jest tutaj sprzątaczką. Jako, że ja uwielbiam gadać z ludźmi z 2 minut zrobiło się 40 minut rozmowy : ). 

Ach na koniec jeszcze odebrałam pocztę ze skrzynki. 

I nadszedł w końcu czas na mój relaks i odpoczynek...... słyszę telefon
Adam ... 
Halo
No co tam kochanie?
Ogrzej obiad za 15 min będę w domu.
Ach i nastaw kawkę : ) 
Papa.

Zjedliśmy sobie razem skrzydełka z kurczaka z chlebkiem, oraz sałatkę z pomidorkiem. 

Myślę sobie może teraz się uda czas na mój relaks
masz ci los telefon..
Moja szefowa

Haloo Patricia
Za 15 min będę u was w domu
Mam dla was kilka pudełek

I takim oto sposobem poszliśmy spać około 12 w nocy padnięci ale szczęśliwi.
( A co dostaliśmy to pokażę w następnym poście)

Pozdrawiam Wszystkich Paśka










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz