Cześć tutaj Patrycja :)
Adam jeszcze śpi więc piszę ja. Postanowiłam nie wysyłać po dziesięć razy jedno i to samo do wszystkich tylko będziemy tutaj na tym blogu opowiadali co tam u nas słychać.
Jeśli chodzi o pieczenie udało się, wszystko się udało.
Zaczynając od pierogów wyszły prawie takie same jak w Polsce. Dokładniej to farsz był identyczny, natomiast ciasto troszkę inne ze względu na tutejszą dziwną mąkę. Udało mi się ulepić ponad setkę pierogów. Jadłam Ja Adam i oczywiście Ted. Co do reszty ludzi woleli iść do kasyna świętować przyjazd siostry Pani A.
Poniżej daję wam zdjęcie zapakowanych już do mrożenia pierogów ( ps Oliwia pokaż babcią )
Muszę jeszcze pochwalić Adama bardzo pomagał przy robieniu pierogów :) Po prawda kłamała nie będę musi się nauczyć lepić i wałkować. Ale ja sama nie dała bym rady bez niego bo worek 20 kilo mąki mnie pokonał :)
Jeśli chodzi o pieczenie chleba to też długa historia. Drożdże udało się kupić po około 3 godzinach szukania dopiero w trzecim z kolei Polskim Sklepie ( i tak miałam wrażenie, że są odrobinę nieświeże ale z braku laku ...)
Piekłam tylko z pszennej mąki bo innej nie znalazłam ( tz znalazłam w polskim sklepie ale tutaj nie ma dat ważności i bałam się już ją kupić) Robiłam dokładnie według przepisu tego naszego z domu. Ciasto się dziwnie zachowywało najpierw jak dolałam mleko do mąki, to jakby mąki nagle ubyło, potem zrobiła się twarda i grudkowata. Myślałam, że zwariuję ale w miarę ugniatania konsystencja się polepszała. Ostatecznie ciasto wyrosło i było cztery razy większe niż na początku wyrastania. W polsce nigdy się tak nie robiło najwyżej podwajało objętość. Ale nic dałam do blaszek i rozpoczęłam pieczenie. I oto po ponad godzinie czasu macie efekt końcowy.
Tak się zastanawiam co jeszcze napisać :)
Dobre wieści są jeszcze takie, że Adam dostał propozycję zrobienia strony internetowej dla znajomej Tadka. Dzisiaj dowiemy się wiecej szczegółów. Poza tym dzisiaj poraz pierwszy jedziemy całkiem sami na miasto. Nie martwcie sie mamy telefony do Tadka i Lidki i mamy mapę w telefonie Adama. Poza tym znamy rozkład metra i busów.
Dzisiaj wieczorem będziemy uczyli się sprzatzć domy z Lidką ( czas iść wreszcze do pracy) Poza tym pojedziemy z Lidką do biur budujących domy, dowiedzieć się o możliwości zatrudnienia. To wszystko popołudniu natomiast rano spróbujemy dojechać do Centrum Imigracyjnego, tam przetestują nasz język, i spróbują pomóc w dopasowaniu pracy do naszej edukacji :)
Także chyba narazie na tyle bo za niecałe dwie godziny jedziemy a Ja jeszcze w piżamie a Adam dalej śpi :)
Aha jeszcze zdjęcie Adama z wczoraj
Pozdrawiamy Pasia&Adaś
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz