W sobotę i niedzielę mieliśmy znowu sprzątać duży dom po budowie jednym słowem kupa roboty. Niestety Panowie fachowcy krzywo położyli szpachlę na ścianach, dlatego nasze sprzątanie się opóźniło. Początkowo byłam zawiedziona, że nie sprzątamy jednak potem okazało się, że dobrze się stało. Lidka zaczęła wymiotować, zatruła się czymś i odwodniła, wylądowała w szpitalu. Na szczęście wszystko jest już w najlepszym porządku, jednak gdyby nie odwołali sprzątania to Ja sama z Adamem nie mieli byśmy po pierwsze jak dojechać a po drugie nie wiem czy dali byśmy sami radę.
Jeśli chodzi o niedzielę to Tadek był w pracy a ciotka Armi w domu, aby z nią nie siedzieć Lidia zaprosiła nas do siebie. Jej mąż Marek po nas przyjechał, Adam coś tam grzebał przy jej komputerach i szukał mieszkań do wynajęcia. Ja i Lidia natomiast miałyśmy bojowe zadanie PIEROGI.
Jedna kobieta przy lepieniu
A kolejna obgotowuje pierogi.
Pierogi dla Aleksa z truskawkami
Kolejna porcja pierogów. Z mięskiem
Jeśli chodzi o lepienie pierogów to w Polsce wcale nie zachwycała mnie wizja spędzenia wolnego dnia na lepieniu i mrożeniu pierogów. A z racji tego ze zaczyna nam brakować domowego jedzonka to tutaj propozycja Lidki mnie bardzo ucieszyła. Było mięsko z rosołku kurczaczek i wołowinka dodatkowo uduszone z cebulką grzybki i kiszona kapustka. Z tego powstał sobie przepyszny farsz, który oczywiście wszyscy namiętnie co chwilę próbowali ( istniało realne prawdopodobieństwo że farsz nie doczeka się tych pierogów). Jednak udało się Lidkę boli ręka więc cisto zagniatałam Ja i wałkowałam też Ja natomiast Adaś dostał role wykrawania szklanką ciasta. Zrobiliśmy 200 pierogów chyba ( bo jeszcze masę zjedliśmy po drodze)
Pierogową niedzielę zaliczam do bardzo udanych pomimo zmęczenia i odcisków od wałka, cieszę się, że mogłam coś Ja zrobić z Adamem dla Lidki bo to jest dla nas naprawdę taka Dobra Dusza tutaj.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz